W sercu Krakowa narodziło się miejsce, które łączy w sobie miłość do włoskiej kuchni, pasję do produktów wysokiej jakości i włoską atmosferę. Pod nazwą Per colazione kryją się nie tylko delikatesy, ale i wyjątkowy gastro corner, który udowadnia, że przyszłość gastronomii leży w harmonijnym połączeniu doświadczenia kulinarnego z handlem produktami delikatesowymi. Za konceptem stoją trzy dziewczyny, które otworzyły międzypokoleniowy biznes: Renata i jej dwie córki Kasia i Lidia. O biznesie z włoskim akcentem rozmawiamy z Renatą Nowicką, współwłaścicielką Per colazione.

RR: Skąd się wziął pomysł na taki koncept sklepu specjalistycznego, w którym znajduje się element restauracyjny?

RN: Pomysł na Per Colazione zrodził się w 2021 roku – w okresie pandemii, który dla wielu stał się momentem refleksji i zmiany. Zdecydowałam się na otwarcie biznesu po odejściu z korporacji. Zachęcałabym do tego kroku, dlatego że własny biznes to tworzenie konceptu, na który masz wpływ, oczywiście ponosisz też większe ryzyko. Masz też większą satysfakcję i radość z pracy dla siebie i jeszcze w naszym przypadku możliwość pracy z rodziną.

RR: Biznes rodzinny… Powiedz, czy od początku planowałaś, że będziesz pracować z córkami.

RN: Rozmawiałyśmy z córkami o pomyśle dużo wcześniej, ale to pandemia zdecydowała o tym, że to się wydarzyło. Kasia odeszła z pracy w hotelu, który stał pusty. To był kwiecień, wszyscy chodziliśmy jeszcze w maskach, mieliśmy przesłony z plexi, które nas oddzielały od klientów. Moment był mocno ryzykowny , drugi rok pandemii…

RR: Nie miałaś obaw?

RN: Nie, miałam całkowitą wiarę w to że to się powiedzie.

RR: Wróćmy do konceptu: sklep z delikatesami włoskimi z częścią gastronomiczną. Proszę powiedz, jak te dwa elementy współgrają, czy tworzą synergię?

RN: Sklep oferuje tylko i wyłącznie spożywcze produkty włoskie. Autentyczność jest dla nas bardzo ważna. Są to sery, wędliny, wina, słodycze, makarony, ryż na risotto. Wszystko, co możesz użyć do przygotowania dań włoskich. Importujemy sami 90 procent produktów. Sami znajdujemy producentów. Na przykład gdy poszukiwaliśmy szynki San Daniele, pojechaliśmy do miejscowości o nazwie San Daniele i tam odwiedziliśmy kilkunastu producentów. Próbowaliśmy u każdego tej wędliny, na podstawie testów jakości wybraliśmy najlepszą.

Fot. Per Colazione

RR: Wróćmy do Waszego konceptu gastro.

RN: Miało być przewrotnie, trochę zabawnie. Jak wiesz, nasza nazwa Per colazione oznacza „na śniadanie”. Z racji tego to śniadanie włoskie się u nas pojawiło, czyli cornetto nadziewane kremami, kawy, pizzerinki, wypiekane na miejscu kanapki. Synergia polega na tym, że klient widzi bardzo dużą różnorodność oferty, z głośnika sączy się muzyka włoska, zamawia sobie sery i wędliny. My je przygotowujemy, a on w tym czasie sączy espresso albo zagryza panini. Podsumowując, te elementy łączą się idealnie. Ostatnio jedna z klientek powiedziała, że zawsze gdy nas odwiedza, ma od razu lepszy humor. Tu chodzi o emocje…

RR: Jakie są plusy i minusy biznesu rodzinnego?

RN: Nigdy nie byłam tak blisko z moimi dziećmi. Pracowałyśmy blisko, ale spotykałyśmy się od czasu do czasu, każdy żył odrębnie. Teraz jesteśmy bliżej, jesteśmy bardziej związane ze sobą, dochodzi element zaufania. Czujemy się odpowiedzialne za całość, wykonujemy pracę z lepszym efektem.

RR: Macie pewien podział ról?

RN: Kasia jest kupcem, ja odpowiadam za logistykę i operacyjną stronę biznesu, administrację i kuchnię, Lidia za marketing. W zasadzie to ona jest bardziej już skupiona na swoich delikatesach. W sumie prowadzimy trzy Per colazione.

RR: Wasza oferta należy do kategorii premium.

RN: Tak. Oferujemy sery po kilkaset złotych za kilogram. Wszystkie produkty są jakościowo bardzo dobre.

Fot. Per Colazione

RR: Jakie włoskie produkty Wasz klient i zarazem polski smakosz pokochał?

RN: Wkładamy dużo energii w edukację naszych klientów. Polacy kochają kuchnię włoską, nie mniej staramy się, by mieli co raz lepszą znajomość produktów. Stawiamy na nowości, nieustannie szukamy zaskoczenia i organizujemy degustacje, w ten sposób uczymy konsumentów tych produktów. Przykładowo wprowadzamy sery pleśniowe nasączane różnymi likierami z owocami czy gorgonzolę nadziewaną pistacjami lub czekoladą. Jeżeli znajdziemy włoskiego serowara, który produkuje unikatowe sery, a te ocenimy wysoko, sprowadzimy je. Myślę, że nasi klienci są gotowi na nowe smaki, a u nas można wszystkiego próbować. Jeżeli nasz klient robi wielki oczy na widok sera pleśniowego z niebieską pleśnią i z dodatkiem czekolady, to natychmiast nakładamy na koniec noża trochę tego specjału i on wędruje w stronę klienta. Oczywiście jest też wiele produktów, których cykl życia jest krótki.

RR: Uczycie klienta nowych smaków.

RN: Nie tylko klienta, cały nasz personel musi spróbować wszystkich produktów, które przyjeżdżają do sklepu. Jeżeli mamy sprzedawać ten produkt, to musimy wiedzieć o nim dużo. Jesteśmy za to cenieni

RR: Jak dobieracie personel, który wspólnie z Wami buduje atmosferę miejsca? Czuję się u Was jak we włoskim Il bar.

RN: Nie przywiązuję ogromnej wagi do samej selekcji personelu, sprawdzamy tylko, czy oni pasują do naszego DNA. Nie pytam, czy mają jakieś większe doświadczenie. bo jesteśmy w stanie wszystkiego ich nauczyć. Pytam, czy gotują czy lubią kuchnię włoską troszkę i czy znają produkty włoskie.

RR: Jakie są Wasze dalsze plany rozwoju?

RN: Nie wykluczamy większej koncentracji na rozwoju aspektu gastronomicznego naszej działalności, równie istotny jest rozwój oferty z utrzymaniem, dotychczasowej wysokiej jakości.

Autor

  • Magdalena Figurna

    Magdalena Figurna,  Redaktor Naczelna i Key Account Menedżerka portalu Raport Restauratora. Z rynkiem HoReCa związana jest od kilkunastu lat.