Sopocka restauracja 1911 zaskakuje konsekwentną pracą z lokalnymi dostawcami i dbałością o jakość. Nie przypadkowo została nagrodzona dwukrotnie nagrodą Michelin Bib Gourmand. Obecnie wprowadza eventy tematyczne jak Sopot – Laponia, Santa Tasting Week.

Fatum kamienicy z 1911 roku i pandemia

Szefem kuchni sopockiej restauracji 1911 jest Bartosz Kamiński, który pracuje w niej od 10 lat. Wspomina, że na początku działalności historyczna kamienica, od której roku powstania nosi nazwę restauracja, przysporzyła liczne problemy techniczne. Dlatego podjęto decyzję o remoncie. W tak starym budynku jeśli nie duchy, to zwykłe technikalia mogą spędzić restauratorowi sen z powiek. Jak wspomina Bartosz, ledwo skończył się remont, przyszła pandemia, która spowodowała 2 lata przestoju restauracji.

– W pandemii udało mi się pozostać w gastronomii. Cały czas byłem w kontakcie z 1911 i nadzorowałem dalsze remonty. Czekaliśmy aż odblokują wszystko i wtedy będziemy mogli normalnie ruszyć i wrócić do naszego sopockiego miejsca – mówi Bartosz.

Zespół restauracji 1911 Fot. 1911

Walka o produkt regionalny w karcie

Bartosz i jego zespół oferują gościom kuchnię autorską. Jak podkreśla – nie kombinuje, nie przerabia. Tymczasem karta emanuje produktami regionalnymi.

– Nie jest łatwo, bo jest ich naprawdę mało i patrząc na inne restauracje, każdy widzi, że wszyscy korzystamy z tej samej wąskiej puli produktów takich jak pstrąg z Zielenicy czy jesiotr Antoniusa – mówi Bartosz. Wprowadziliśmy nie tak dawno do karty też ser groseran. To jest bardzo dobry polski produkt. Dowiedziałem się o nim na kolacji w restauracji Arco, w której szefem kuchni jest Antonio Arcieri. Wystarczył jeden telefon i produkt trafił do naszej karty. Jest to ser kozi, ale przypominający smakiem parmezan – mówi Bartosz.

– Mam czasami wrażenie, że producenci regionalni nie chcą się do końca otwierać. Myślę, że oni się mogą bać ciągłości dostępu produktu, która jest kluczowa dla restauracji. Koncentrują się na swoim regionie i nie chcą za bardzo wychodzić poza powiat, czy województwo. Wydaje się to podejście racjonale i ekologiczne, ale nie daje możliwości rozwinięcia odpowiedniej skali. Chyba po prostu boją się restauratora, który powie: Panie, ale ja potrzebuję 10 kilo tygodniowo i to musi dojechać na przykład w czwartek – tłumaczy.

Szef kuchni restauracji 1911 podkreśla, że z produktem regionalnym trzeba trochę inaczej pracować, dlatego że nie ma gwarantowanej ciągłości dostaw. Z drugiej strony świadomi konsumenci cieszą się na produkt „stąd”, „z duszą”. Z kolei Bartosza i jego zespół raduje fakt, że produkty regionalne dodają ich miejscu wyjątkowości. Ciekawym przykładem produktu portugalskiego, z którego korzysta 1911 jest oliwa premium produkowana przez Polaków! Nosi nazwą Luverdo. Ponoć także szef Marcin Przybysz pracuje w restauracji Epoka z wykorzystaniem właśnie tej oliwy.

– Można by rzec, że Luverdo to polska oliwa – śmieje się Bartosz. Jest bardziej pikantna, ale jednocześnie świeża. Zawsze porównuję jej aromat do świeżo ściętej trawy. Aromat oliwy to podstawa. Pamiętam do dziś zapach oliwy jeszcze z czasów pracy w gdańskim Hiltonie –

Fot.1911

1911 – menu jesienno-zimowe

Każdej jesieni do restauracji 1911 powraca w blasku chwały wędzony jesiotr Antoniusa. Faktycznie cieszy się ogromną popularnością wśród gości. Szef Bartosz oferuje też żurek z wędzonym jesiotrem i grzankę na pieczywie ziarnistym ze śledziem Matthiasem i comber z jelenia. To są kolejne stałe pozycje karty jesienno-zimowej od lat.

Fot. 1911

Sopot – Laponia, Santa Tasting Week

W ostatnich dniach Bartosz i jego zespół przenieśli gości restauracji 1911 do Laponiii. Stworzono pięciodaniowe menu degustacyjne. W karcie znalazło się między innymi konfitowane mięso renifera i inne specjały fińskiej kuchni. Pierwszy event tematycznym 1911 pt. One Table Tasting odbył się we wrześniu br.

Zainteresował Cię ten artykuł, przeczytaj wywiad z Maćkiem Pisarkiem, Junior Pastry Sous Chefem w londyńskim hotely Savoy.

Autor