Jesień to dobry moment, żeby wyjść z domu i sprawdzić, co nowego pojawiło się na kulinarnej mapie miasta. A jeśli wychodzić, to najlepiej do top restauracji – właśnie pod takim hasłem 7 października wrócił RestaurantWeek. Tegoroczna edycja to nie tylko powrót do ulubionych adresów. To też okazja, by zajrzeć do miejsc, które po raz pierwszy prezentują się festiwalowym gościom.

The Slavic Social w Warszawie – polska kuchnia z doświadczeniem z Hongkongu

The Slavic Social to historia o spotkaniu kilku światów. Z jednej strony – współczesna polska kuchnia i lokalne produkty, z drugiej – doświadczenie wyniesione z gastronomii Hongkongu. Za tym pomysłem stoi Bartłomiej Szyniec, który po latach spędzonych
w Azji wrócił do Polski i stworzył miejsce pomyślane nie tylko na kolacje, ale też na spotkania w większym gronie, koktajle i wydarzenia. W festiwalowym menu polskie smaki zyskują współczesną formę. A więc są pierogi z cielęciną, ragout z wędzonego boczku i kiszonych ogórków czy łosoś z ziemniakami w emulsji maślanej. Za kuchnię odpowiada szef Przemysław Gryz, który ma dość nietypową pasję – pszczelarstwo. Prowadzi własną minipasiekę, a jego miód trafia do restauracji i baru. Wnętrze dopowiada historię tego miejsca, nawiązując do polskiego lasu, morza, bursztynu i plastra miodu. The Slavic Social działa w Hilton Warsaw City jako niezależny koncept. Zaś obok restauracji znajdują się cocktail bar i LAB, w którym powstają eksperymentalne koktajle.

Stół i Wół – od lat na mapie Lublina, po raz pierwszy na Festiwalu

W Lublinie Stół i Wół działa od lat. Wszystko zaczęło się od prostej potrzeby: stworzyć miejsce dla ludzi, którzy lubią dobrze zjeść, cenią jakość, ale przede wszystkim chcą spędzać czas razem. Dziś marka ma już kilka adresów, ale pomysł pozostał ten sam: usiąść przy wspólnym stole i po prostu spędzić dobrze czas. W RestaurantWeek debiutuje jednak po raz pierwszy. To dobry moment, żeby do stołu dołączyli także ci, którzy jeszcze jej nie znają. W opinii właścicieli Stół i Wół nie udaje restauracji mięsnej, a naprawdę nią jest. I trudno o lepszą zapowiedź festiwalowego menu. Są steki i burgery, czyli dania, z których marka jest znana. Bez kulinarnych akrobacji. A zatem steki są odpowiednio sezonowane, przygotowywane w kontrolowanej temperaturze i grillowane na żywym ogniu, dzięki czemu zyskują charakterystyczny, dymny aromat. W burgerach najważniejsze pozostaje to samo – jakość głównego składnika.

Przystań w Bydgoszczy – nowe miejsce nad wodą

Przystań otworzyła się w maju tego roku, więc jej debiut na RestaurantWeek przypada jeszcze w pierwszym sezonie działalności. Restauracja mieści się tuż nad wodą, a festiwalowe menu naturalnie podchwytuje ten lekki, wakacyjny klimat – z owocami morza i śródziemnomorskimi akcentami. Znalazły się w nim m.in. sycylijska zupa rybna z czosnkiem, cebulą, oliwkami i chilli oraz spaghetti alla puttanesca. Za Przystanią stoją właściciele Restauracji Wodnik na Miedzyniu, od lat związani z bydgoską gastronomią. Jak sami przyznają, nowe przedsięwzięcie opiera się na tym, co znają najlepiej: dobrej kuchni, swobodnej atmosferze i dbałości o Gościa. Choć Przystań dopiero pojawiła się na mapie Bydgoszczy, nie zaczyna od zera. Ma za sobą doświadczony zespół, własny pomysł na kuchnię i wyjątkowe położenie. RestaurantWeek jest jedną z pierwszych okazji, żeby pokazać ją szerszej publiczności.

Fot. Przystań

MineWine Bistro & Wine Bar w Poznaniu – najpierw było wino, potem przyszła kuchnia

Ta historia zaczęła się od wina. MineWine powstało w Zalasewie w 2022 roku jako sklep z winem i wine bar. Miejsce szybko zaczęło przyciągać coraz więcej gości. Wraz z nimi pojawiło się proste pytanie: skoro już tu jesteśmy, to gdzie zjemy? Odpowiedź była dosłownie za ścianą. Z czasem przejęto sąsiadującą restaurację i tak powstało bistro. Za tym pomysłem stoją Sławek Komiński, Zuza Pietrzak i Chef Antoni Świrepo. Sławek zna te okolice od podszewki – urodził się w Swarzędzu, mieszka w Zalasewie. Jak sami mówią, bistro ma być „blisko naszego domu, naszych Gości i historii, którą budujemy tutaj od kilkunastu lat”. RestaurantWeek to dobry moment, żeby sprawdzić, co wydarzyło się „za ścianą”. W festiwalowym menu znalazły się m.in. pâté z wątróbek z kruszonką tymiankową, polędwiczki wieprzowe z sosem grzybowym, brukselką i pieczonymi ziemniakami. Krótko mówiąc: przychodzicie po wino, a zostajecie na kola

Balance w Rzeszowie – na padla czy na obiad?

Do Balance można przyjść na padla, trening albo po prostu na obiad. To nowe miejsce w Rzeszowie łączy restaurację z kortami do padla, strefą fitness i studiem treningu personalnego, ale kuchnia zdecydowanie nie jest tu jedynie dodatkiem do sportu.
To jeden z powodów, dla których chce się tu wracać. Za kulinarnymi sterami stoi Monika Kuszewska, a zespół zna się nie od wczoraj – wiele osób pracowało ze sobą już wcześniej. W festiwalowym menu są m.in. policzki wołowe z jeżynowym demi-glace oraz knedle z truflą, ricottą i wędzonym tofu. Balance nie próbuje wymyślać kuchni od nowa. Sięga po znane składniki, ale zestawia je
w nieoczywisty sposób. Sama nazwa dobrze oddaje pomysł na miejsce: równowaga między sportem, odpoczynkiem i dobrym jedzeniem. Rzeszów zaznacza swoją obecność we wnętrzu – jedną ze ścian stworzył lokalny artysta, a wkomponowany
w nią zegar z ratusza wskazuje godzinę i datę otwarcia.

RestaurantWeek potrwa od 7 października do 25 listopada – to doskonała okazja, by tej jesieni poznawać festiwalowe debiuty, wracać do dobrze znanych adresów i po prostu spotkać się przy stole. Na Gości czekają autorskie, 3-daniowe menu
oraz festiwalowy prezent, a ceny zaczynają się od 69,99 zł za osobę (+ opłata rezerwacyjna 12,99 zł/Gość; min. rezerwacja 2 Gości). Rezerwacje trwają na RestaurantWeek.pl.

Fot. Stajnia Smaków

Zainteresował Cię ten temat, przeczytaj o ekspansji RestaurantWeek.

  • Redaktor Naczelna i Key Account Menedżerka portalu Raport Restauratora, od kilkunastu lat związana z rynkiem HoReCa. Specjalizuje się w tematach zarządzania, trendów oraz edukacji w gastronomii. Autorka podcastu „Rozmowa na Noże”, w którym wraz z czołowymi szefami kuchni i restauratorami analizuje biznes „bez lukru” – od food costu po walkę o rentowność.