Po modzie na dietę wegetariańską i wegańską, przyszedł czas na fleksitarianizm i dietę wysokobiałkową. Jaką rację bytu mają w tej sytuacji restauracje wegańskie. Obecnie tylko kilka procent Polaków deklaruje, że wybierają dietę wegetariańską. Rozmawiamy z Anią Orzech, właścicielką restauracji wegańskich MANNA w Gdańsku i Warszawie o trendach, zdrowiej diecie i gościach jej restauracji.

Dla kogo restauracje wegańskie

5% populacji Polaków deklaruje, że są wegetarianami. Czy warto dla nich tworzyć restauracje, skoro jest ich tak mało?

Ania Orzech konkluduje dane mówiąc, że nie pyta swoich gości, czy jedzą mięso, ale na podstawie informacji od nich stwierdza, że około 70-80% spożywa mięso.

– Weganie nie przeważają wśród naszych gości. Więc na to pytanie, czy warto odpowiedziałabym przewrotnie: nasze restauracje nie do końca są dla wegan. To restauracje dla osób, które chcą odkrywać nowe smaki. Często wychodzimy przecież na miasto do tych restauracji, które kompletnie odbiegają od naszych kompetencji i wiedzy kulinarnej – mówi Ania Orzech.

Białko w diecie wegańskiej

Zdaniem właścicielki MANNY moda na dietę wysokobiałkową, ale także na jakościowe, rzemieślnicze produkty
jest pozytywnym zjawiskiem.

– Ludzie coraz bardziej zwracają uwagę na to, co jedzą, także na dużą ilość białka w produktach. Uważam, że dieta roślinna jest w stanie także zaoferować produkty i dania wysokobiałkowe, które zresztą mamy w karcie MANNY. Przykładem jest drukowany stek 3D i stek z kalafiora, które mają 32 i 37 gramy białka na porcję, więc to jest naprawdę sporo. Zważając na to, że ja jeśli nie ćwiczę, jeśli nie uprawiam żadnych sportów, to powinnam jeść około 60 gramów białka na dzień, to ponad 30 g na danie to już jest dobra porcja. Natomiast nasza sałatka Cezar ma 26 gramów białka – mówi.

Zapytana o to, czy dieta wegańska jest korzystna dla naszego zdrowia, Anią odpowiada:

– Myślę, że można jeść niezdrowo jedząc mięso i nie jedząc mięsa. Jeśli się nie je mięsa i je się wysoko przetworzone produkty, to to nie będzie zdrowe –


Steki w menu restauracji wegańskiej

Niektórzy krytykują wegańskie czy wegetariańskie dania udające przysłowiowego kotleta. Zdaniem Ani, każdy ma prawo do swojej opinii i być może kaczka w sosie słodko-kwaśnym z menu MANNY, powinna się nazywać seitanem w sosie słodko-kwaśnym. Nie wyklucza tego.

– Być może kiedyś dojdziemy do tego już, że nazwiemy dania roślinne w inny sposób. Ale to są tylko słowa i to jest gra i zabawa tymi słowami. Pamiętajmy, że ludzie ogólnie lubią zamienniki mięsa dlatego, że są przyzwyczajeni do smaków. Nie mam żadnego z tym problemu. Mamy w menu tatara z buraka czy kaczkę, nie kaczkę w sosie słodko-kwaśnym – mówi Ania.

Posłuchaj podcastu

Zainteresował Cię ten temat, przeczytaj o wegańskich stekach z drukarki 3D.

  • Redaktor Naczelna i Key Account Menedżerka portalu Raport Restauratora, od kilkunastu lat związana z rynkiem HoReCa. Specjalizuje się w tematach zarządzania, trendów oraz edukacji w gastronomii. Autorka podcastu „Rozmowa na Noże”, w którym wraz z czołowymi szefami kuchni i restauratorami analizuje biznes „bez lukru” – od food costu po walkę o rentowność.