PIP skontrolowała franczyzową sieć Bafra Kebab i Lodolandia. Są nieprawidłowości
Państwowa Inspekcja Pracy zakwestionowała sposób zatrudniania części pracowników Sweet Gallery, właściciela m.in. sieci Bafra Kebab i Lodolandia. Kontrola wykazała także nieprawidłowości przy rozliczaniu pracy w nocy oraz stosowaniu monitoringu w punktach gastronomicznych.
Sprawa dotyczy franczyzowego biznesu działającego w segmencie street food. Sweet Gallery rozwija sieci punktów gastronomicznych, w tym Bafra Kebab i Lodolandia. A także koncepty oferujące m.in. kołacze czy skrzydełka z kurczaka. Jak podaje „Wyborcza”, na swojej stronie firma informuje o zespole ponad 250 ekspertów wspierających franczyzobiorców na kolejnych etapach współpracy.
Kontrola PIP po zgłoszeniach pracowników
Kontrola objęła wybrane zagadnienia związane z prawem pracy, legalnością zatrudnienia oraz zasadami stosowania monitoringu. PIP przeanalizowała m.in. sposób organizacji pracy osób zajmujących się szkoleniami przyszłych franczyzobiorców.
Jak opisuje „Wyborcza”, szkoleniowcy przygotowują nowe osoby do prowadzenia punktów franczyzowych – od kwestii związanych z przygotowaniem produktów i obsługą sprzętu po dokumentację. Po kilku dniach szkolenia przyszły franczyzobiorca przystępuje do egzaminu sprawdzającego jego przygotowanie do samodzielnego prowadzenia działalności.
To właśnie sposób zatrudnienia części osób wykonujących te zadania został zakwestionowany przez inspektorów.
Umowy zlecenia zamiast umów o pracę
Z dokumentu pokontrolnego, do którego dotarła „Wyborcza”, wynika, że część osób była zatrudniana jednocześnie na podstawie umowy o pracę i umowy zlecenia z tym samym podmiotem. Umowa o pracę obejmowała zadania związane ze szkoleniami, natomiast umowa zlecenia – obsługę punktów gastronomicznych.
Problem polegał na tym, że według PIP umowy cywilnoprawne zawierały cechy stosunku pracy. Inspektorzy uznali więc, że w tych przypadkach powinny zostać zastosowane umowy o pracę. Wobec pracodawcy zastosowano środki prawne mające zobowiązać go do zaprzestania takiej praktyki.
„Wyborcza” przywołuje również relację jednego ze szkoleniowców, który opisywał funkcjonowanie dwóch umów. Według jego relacji część pracy wykonywana była w tym samym miejscu i w ramach tego samego grafiku. Jednak dodatkowe godziny rozliczano na podstawie umowy zlecenia.
PIP potwierdziła ponadto, że w związku z nielegalnym zatrudnianiem na umowach zlecenie inspektor nałożył mandat na osobę odpowiedzialną. Jego wysokości nie ujawniono.
Nie wypłacano dodatków za pracę w nocy
Drugim obszarem zakwestionowanym przez inspekcję były rozliczenia czasu pracy. PIP ustaliła, że pracownikom nie wypłacano należnych dodatków za pracę w porze nocnej. Inspektorzy nakazali przeliczenie czasu pracy i wyliczenie zaległych świadczeń.
Kwestia ta ma znaczenie zwłaszcza w gastronomii, gdzie praca w godzinach wieczornych i nocnych jest częścią funkcjonowania wielu lokali. Jak przypomina „Wyborcza”, zgodnie z przepisami dodatek za pracę w nocy jest jednym z elementów wynagrodzenia należnych pracownikowi.
Kamery w punktach gastronomicznych pod lupą
Kontrolerzy przyjrzeli się również monitoringowi stosowanemu w przyczepach gastronomicznych. Byli pracownicy, z którymi rozmawiała „Wyborcza”, wskazywali, że w niektórych punktach znajdowały się kamery, a pracownicy nie mieli jasności co do zakresu rejestrowanego materiału. W szczególności tego, czy urządzenia rejestrowały wyłącznie obraz, czy również dźwięk oraz ile nagrania były przechowywane.
PIP ustaliła, że pracownicy nie byli odpowiednio informowani o monitoringu. Zasady jego stosowania nie zostały właściwie ujęte w dokumentacji i regulaminie. Inspektorzy nakazali usunięcie tych uchybień.
Sweet Gallery: nie było nakazu zmiany form zatrudnienia
Sweet Gallery potwierdziło „Wyborczej”, że po kontroli otrzymało od PIP listę uchybień wymagających działań naprawczych. Spółka podkreśla jednak, że inspekcja nie wydała wobec niej nakazu ani decyzji administracyjnej zobowiązującej do zmiany form zatrudnienia.
Krzysztof Olesiak, członek zarządu Sweet Gallery, wskazuje, że wnioski pokontrolne dotyczyły przede wszystkim organizacji pracy oraz uporządkowania wewnętrznych procedur. Firma deklaruje również, że nie traktuje ustaleń PIP jako potwierdzenia systemowych nadużyć. Podaje, że zweryfikowała formy współpracy oraz zasady powierzania dodatkowych zadań osobom zatrudnionym jednocześnie na etacie.
W odniesieniu do wynagrodzeń spółka przekazała, że po otrzymaniu wystąpienia PIP przeanalizowała dokumentację i podjęła działania mające zapewnić zgodność rozliczeń z przepisami. Zadeklarowała również uregulowanie przypadków wymagających korekty.
Firma odniosła się także do monitoringu. Jak wyjaśnił Sweet Gallery, kamery nadal są wykorzystywane w celu ochrony pracowników i mienia, a PIP zwróciła uwagę przede wszystkim na konieczność uzupełnienia dokumentacji oraz sposobu informowania pracowników o funkcjonowaniu systemu. Spółka zadeklarowała wdrożenie zaleceń w tym zakresie.
Kontrola dotyczyła konkretnych przypadków
Sprawa pokazuje jeden z problemów, z którymi może mierzyć się franczyzowa gastronomia. Konieczność pogodzenia standaryzacji działalności sieci z obowiązkami wynikającymi z prawa pracy. W przypadku Sweet Gallery kontrola PIP objęła konkretne zagadnienia i przypadki wskazane przez inspektorów. Jednocześnie stanowisko spółki i ustalenia inspekcji różnią się w ocenie charakteru stwierdzonych uchybień – firma mówi o kwestiach organizacyjnych i korekcie procedur, natomiast PIP potwierdza zastosowanie mandatu w związku z nielegalnym zatrudnieniem.
Zainteresowała Cię ta publikacja, przeczytaj Zadłużenie HoReCa spadło o 170 mln zł. Nie dzięki restauracjom
Źródło: Wyborcza




