Ciepłe wiosenne słońce i udany początek maja przyniosły hotelarzom powody do optymizmu. Kwietniowe wskaźniki obłożenia poszły w górę w porównaniu do ubiegłego roku. Ruch napędzają przede wszystkim obiekty wypoczynkowe, które dotychczas mocno rywalizowały o klientów z segmentem biznesowym. Wyższe zainteresowanie zachęca menedżerów do stabilnego podnoszenia stawek za noclegi.

Kwiecień przyniósł wyraźne ożywienie w sektorze hotelarskim. Z danych IGHP wynika, że ponad połowa obiektów w kraju zanotowała w tym okresie obłożenie przekraczające 50 procent. To wynik lepszy niż w marcu oraz w analogicznym czasie rok temu. Sytuacja ta cieszy szczególnie właścicieli kurortów turystycznych, które w ostatnich miesiącach radziły sobie gorzej niż hotele miejskie.

Jak donosi badanie rynkowe, frekwencja wzrosła rok do roku w przypadku 44 procent hoteli. To zasługa powrotu klientów indywidualnych, którzy chętniej planowali wiosenny odpoczynek poza domem. Co ciekawe, niemal jedna trzecia placówek utrzymała stabilne obłożenie na poziomie od 31 do 50 procent. Do tego, zaledwie niespełna co dziesiąty obiekt zamknął miesiąc ze słabszym wynikiem poniżej 30 procent.

Biznes stabilny, ale to wypoczynek rośnie szybciej

Analiza poszczególnych segmentów rynku pokazuje ciekawą dynamikę zmian strukturalnych. W hotelach obsługujących głównie ruch korporacyjny ponad 60 procent miejsc było stale zajętych. Jednocześnie niemal połowa z nich odnotowała lekkie spadki wskaźników w porównaniu do ubiegłego sezonu. Pokazuje to, że rynek spotkań biznesowych i delegacji osiągnął już swój pułap nasycenia.

Zupełnie inne nastroje panują w kurortach turystycznych, gdzie połowa obiektów poprawiła swoje zeszłoroczne wskaźniki. Co trzeci hotel tego typu przekroczył barierę 50 procent obłożenia , a dokładnie co drugi uplasował się w bezpiecznym przedziale środka. Obiekty rekreacyjne wyraźnie nadrabiają zaległości i stają się obecnie głównym motorem wzrostów dla całej branży hotelowej.

Wraz ze wzrostem frekwencji menedżerowie zdecydowali się na korektę cenników. Ponad 60 procent hoteli podniosło ceny w stosunku do kwietnia poprzedniego roku. W większości przypadków podwyżki nie były jednak drastyczne i zamknęły się w granicach do 10 punktów procentowych. Wypada zauważyć, że co czwarty obiekt utrzymał stawki na niezmienionym poziomie, co pozwala zachować konkurencyjność w walce o portfele konsumentów.

Słoneczny weekend otworzył sezon turystyczny

Prawdziwym przełomem okazał się tegoroczny długi weekend majowy, który przyniósł branży świetne rezultaty finansowe. Ponad trzy czwarte hoteli w kraju odnotowało w dniach od 1 do 3 maja frekwencję wyższą niż 50 procent. Dodatkowo co trzeci obiekt sprzedał w tym okresie praktycznie wszystkie dostępne miejsca. Tak dobre otwarcie sezonu to w dużej mierze zasługa wyjątkowo sprzyjających warunków atmosferycznych.

Według zebranych danych, absolutnymi liderami majówki zostały hotele wypoczynkowe. W tej grupie praktycznie nie było obiektów, które narzekałyby na brak gości – każdy zanotował obłożenie powyżej 60 procent. Prawie połowa kurortów osiągnęła frekwencję przekraczającą 90 procent. Co więcej, klienci bardzo chętnie wybierali pakiety z pełnym wyżywieniem, co podniosło także przychody hotelowej gastronomii.

W tym samym czasie hotele biznesowe również poradziły sobie dobrze, choć część z nich w ogóle nie przygotowywała oferty na majowy weekend. Ponad połowa z tych, które pozostały otwarte dla gości, zapełniła więcej niż 50 procent swoich pokoi. Słoneczna pogoda zmotywowała Polaków do spontanicznych wyjazdów, co uratowało wynik finansowy wielu miejskich obiektów.

Czerwcowe prognozy z nutą ostrożności

Mimo doskonałego początku maja menedżerowie z dużym dystansem oceniają perspektywy na kolejny długi weekend, związany z Bożym Ciałem (4–7.06 – przy. red.). Aktualne rezerwacje na początek czerwca wyglądają słabiej niż wyniki z majówki czy analogicznego okresu w zeszłym roku. Obecnie wysokie obłożenie deklaruje jedynie około 40 procent ankietowanych przedsiębiorców.

Aż jedna piąta hoteli na początku czerwca nie planuje w ogóle sprzedaży specjalnych pakietów weekendowych. Z kolei w segmencie biznesowym aż 40 procent obiektów rezygnuje z dedykowanej oferty na ten czas. Tradycyjnie już lepiej radzą sobie hotele wypoczynkowe, gdzie ponad połowa miejsc jest już teraz zarezerwowana przez urlopowiczów.

Istotnym aspektem jest, że goście zmienili swoje nawyki zakupowe i coraz częściej zwlekają z rezerwacją do ostatniej chwili. Ostateczny wynik czerwcowego weekendu będzie więc zależał głównie od prognozy pogody na te cztery dni. Hotelarze liczą na powtórkę scenariusza z maja, kiedy słońce w kilka dni zapełniło wolne pokoje. Stabilny popyt pozwala jednak ze spokojem patrzeć na zbliżający się wielkimi krokami szczyt sezonu wakacyjnego.

Zobacz także:
Do 2029 roku rynek usług hotelarskich i SPA w Polsce przekroczy wartość 11 mld złotych

  • Jestem inżynierem żywienia człowieka z przeszło czteroletnim doświadczeniem w rozmaitych redakcjach. W moich tekstach łączę twarde dane naukowe z językiem korzyści. Skomplikowane procesy technologiczne tłumaczę na konkretne rozwiązania biznesowe.
    Na portalu raportrestauratora.pl analizuję zmiany w gałęzi gastronomicznej. Śledzę tendencje rynkowe oraz wpływ nowoczesnej dietetyki na portfele przedsiębiorców. Dostarczam rzetelnych informacji o produktach, które realnie wspierają rozwój nowoczesnej kuchni.