Ola Juszkiewicz, laureatka IX edycji programu Master Chef i private Chef Darek Baryga podzielili się z redakcją Raportu Restauratora swoją historią kulinarną. Opowiadają też o wyborze pomiędzy restauracją, a pracownią kulinarną, realiach pracy w mediach i planach na przyszłość. Ich pracownia powstała w miejscu kultowym na kulinarnej mapie Giżycka, bo w starej piekarni, która działała od 1890 roku do pandemii. Ola i Darek zdecydowali się tchnąć w to miejsce nowe życie, tworząc miejsce spotkań i szkoleń kulinarnych.

Początki

Jak długo trwa Wasz związek kulinarny?

Znamy się od 2017 roku. Oboje pracowaliśmy w tej samej restauracji. Od samego początku Ola lubiła gotować, ale początkowo była to raczej pasja niż plan zawodowy. Robiła studia naukowe, potem miała stabilną pracę w Inspektoracie Ochrony Środowiska. Jednak gdy tylko miała czas, to zatracała się w kulinariach. W czasie pandemii w 2020 roku gotowanie stało się codziennością i otworzyła się przestrzeń do eksperymentów. To wtedy nasza wspólna droga gastronomiczna zaczęła nabierać realnego kształtu. Gdy Ola wygrała IX edycję programu Masterchef, postawiła wszystko na jedną kartę i zaczęła w 100 % utrzymywać się z gotowania. W dniach wolnych od bycia szefem kuchni w restauracji, pomagałem jej. W pewnym momencie zaczęliśmy realizować bardzo dużo wspólnych projektów kulinarnych, a w 2023 roku zrezygnowałem z pracy etatowej i założyłem własną działalność gastronomiczną. Od tamtej pory nasza współpraca konsekwentnie się rozwija. Oparta jest na zaufaniu, wspólnych pomysłach i pasji do tworzenia niezapomnianych i turbo smacznych wydarzeń kulinarnych.

W jakich okolicznościach się poznaliście?

Może to zabrzmi zabawnie, ale nasze pierwsze spotkanie miało miejsce… w restauracji. Ola była kelnerką u swojego taty, a ja pracowałem tam na kuchni jako kucharz. Pewnego dnia postanowiłem zaprosić ją na kolację – w końcu czym, jeśli nie dobrym jedzeniem, można przekonać kobietę? (śmiech) Tak zaczęła się nasza historia. Między kuchennymi garami, talerzami i aromatami potraw zrodziło się coś więcej niż tylko pasja do gotowania. Te codzienne spotkania w restauracji powoli przerodziły się w wspólną drogę, która prowadzi nas do dzisiaj.

Fot. Ola Juszkiewicz i Darek Baryga

Ola i Darek – związek kulinarny

Czy zgodzicie się z określeniem, że tworzycie związek kulinarny?

Zdecydowanie tak – choć brzmi to trochę zabawnie, to w pełni oddaje to, czym się zajmujemy i jak funkcjonujemy razem. Nasz „związek kulinarny” nie ogranicza się tylko do gotowania. Jest to wspólna pasja, wymiana pomysłów, eksperymenty w kuchni i tworzenie doświadczeń dla innych ludzi. Codziennie inspirujemy się nawzajem, szukamy nowych smaków, testujemy przepisy i dzielimy obowiązki między kuchnią a realizacją naszych projektów. Nie da się również uniknąć przypalonych garnków, przesolonych dań i czasem nad wyraz wymownej krytyki z jednej lub drugiej strony. To nieuniknione, kiedy oboje pracujemy w tej samej branży. Jednak każdy przypalony garnek da się domyć – tak też jest i z nami. Dlatego wychodzimy z każdego konfliktu i razem tworzymy danie. Można powiedzieć, że gotowanie i gastronomia są dla nas jak język, którym się komunikujemy. To właśnie dzięki niej nasza współpraca jest pełna energii i kreatywności – a przy tym jest też ogromną frajdą. W naszym przypadku „związek kulinarny” to połączenie serca i talerza. Najpierw gotujemy dla siebie, a potem dla innych, dzieląc się pasją i doświadczeniem.

Jakie kuchnie Was uosabiają?

Najbliższa jest nam kuchnia polska w nowoczesnym, autorskim wydaniu, głęboko zakorzeniona w tradycji, sezonowości i produktach regionalnych. To ona najbardziej nas uosabia i stanowi fundament naszej pracy. Dlatego sięgamy po dawne receptury, smaki lasu, pól i jezior, interpretując je współcześnie – z szacunkiem do produktu i prostotą formy. Ola jest również świetna w daniach typu comfort food, kremowych, otulających, totalnie umami. Z kolei moim konikiem jest food plating, z każdego talerza jestem w stanie stworzyć dzieło sztuki.

Ścieżki gastronomiczne Oli i Darka

Czy Wasze gastronomiczne ścieżki są podobne?

W pewnym sensie nasze drogi w kuchni wyglądają zupełnie inaczej. Ola to zupełny amator, ale zakochany w jedzeniu – w jej rodzinie wszyscy kochają dobrze zjeść. U mnie z kolei pasja do kuchni ma dłuższą historię. Babcia i mama były zawodowymi kucharkami – babcia na Śląsku gotowała dla sportowców, a mama pracowała w kuchni szkolnej. To wszystko sprawiło, że od najmłodszych lat miałem kontakt z kuchnią. Mimo tych różnic, nasze ścieżki kulinarne idealnie się uzupełniają. Ola wnosi spontaniczność, radość i miłość do smaków, czasem również chaos – ja natomiast doświadczenie i pewną „strukturę” w kuchni. Nie zliczę, ile razy ratowałem ją z opresji. Za to Ola daje mi lekkość i ciekawość nowości. Razem tworzymy połączenie serca i wiedzy, pasji i tradycji. To dzięki temu nasze projekty gastronomiczne mają zarówno duszę, jak i solidne fundamenty.

Kto jest szefem kuchni w Waszym domu?

Trudno powiedzieć, czy mamy jednego „szefa kuchni” – raczej działamy jak duet. Choć trzeba przyznać, że ja -Dariusz – lubię dominować w kuchni. Zajmuję się kuchnią mazurską, zupami, grzybami, kaszami i dziczyzną. Natomiast Ola wnosi do naszej kuchni kobiece ciepło, spontaniczność, pomysły i miłość do eksperymentowania ze smakami. Często zmieniamy role w zależności od nastroju, inspiracji czy okazji. Zatem czasem jedno z nas przejmuje całą kuchnię, a czasem działamy razem, uzupełniając się nawzajem.

Restauracja, a może pracownia kulinarna

Czy lepiej prowadzić restaurację czy pracownię kulinarną?

W naszym wypadku zdecydowanie lepsza jest pracownia kulinarna. Po ponad 20 latach pracy na kuchni wiem, co naprawdę oznacza prowadzenie restauracji. Podsumowując, to jest codziennego zarządzania zespołem, kontrolowanie kosztów i presja związana z harmonogramem i oczekiwaniami gości. W tradycyjnej restauracji każdy dzień jest w dużej mierze przewidywalny i narzucony. Trzeba pilnować dostaw, harmonogramów i stałego poziomu obsługi, co potrafi być wyczerpujące. Pracownia daje nam zupełnie inne możliwości. Sami decydujemy, kiedy pracujemy, kiedy przyjmujemy klientów i jak organizujemy nasz dzień. Możemy w spokoju eksperymentować, testować nowe smaki, przygotowywać catering czy warsztaty kulinarne w taki sposób, jaki nam odpowiada. Mamy przy tym cały czas kontakt z ludźmi. Nie siedzimy zamknięci w „czterech ścianach” kuchni, tylko możemy bezpośrednio dzielić się naszą pasją, opowiadać o przepisach i inspirować innych. Nawet nasz syn, Leon może spędzać czas z nami, gdy pracujemy nad nowymi projektami – w tradycyjnej restauracji byłoby to niemożliwe.

Dzięki pracowni czujemy też większą kreatywną swobodę. Nie jesteśmy ograniczeni codziennymi menu ani presją liczby rezerwacji. Każdy projekt jest dla nas okazją do zabawy smakiem i tworzenia czegoś wyjątkowego. Przy tym możemy zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym. Dla nas pracownia to połączenie pasji, wolności i kontaktu z ludźmi – coś, czego tradycyjna restauracja nie byłaby w stanie zaoferować.

Fot. Ola Juszkiewicz, Darek Baryga

Na Waszą pracownię kulinarną chyba nieprzypadkowo wybraliście miejsce od dawien dawna związane z jedzeniem.

Nasza pracownia mieście się w budynku starej piekarni. która działała od 1890 roku. Zawsze była piekarnią, aż do 2021 roku, kiedy po czasie pandemii musiała się zamknąć. Niestety zabrakowało kadry piekarzy i przez cztery lata budynek stał pusty. Przechodząc ulicą, wielokrotnie rozmawialiśmy z Olą o tym miejscu, aż pewnego dnia pomyśleliśmy, że może warto właśnie tu otworzyć pracownię kulinarną. Tyle ludzi tam kupowało pieczywo – i to jakie! Zawsze ustawiały się kolejki, bo piekarnia była najlepsza w okolicy. To było magiczne, sentymentalne miejsce. Jak nie dalej piekarnia, to może właśnie pracownia kulinarna?

W tym roku kupiliśmy to miejsce. Było troszkę zaniedbane, smutne, ale po pół roku pracy remontowej znów ożyło i powstała Pracownia Kulinarna Juszkiewcz/Baryga. W środku zachowaliśmy charakter miejsca – są odnowione 2 pary drzwi mające ponad 100 lat, a na ścianach zostały przebitki cegieł, które dodają wnętrzu wyjątkowego klimatu.

Morze możliwości, jakie daje pracownia

Opowiedzcie nam więcej o obecnym modelu Waszej działalności gastronomicznej.

Obecny model opiera się na organizacji kameralnych kolacji degustacyjnych z wyraźnym naciskiem na produkty lokalne i sezonowe. W menu wykorzystujemy m.in. dziczyznę, grzyby, kasze, ryby oraz dzikie ptactwo, podkreślając regionalny charakter kuchni i tradycyjne techniki kulinarne. Planujemy również kolacje tematyczne, takie jak „Wieczór z dziczyzną” czy „Smaki lasu”. Pozwolą one gościom lepiej poznać bogactwo lokalnych, mazurskich produktów. Kluczowym elementem działalności jest współpraca z lokalnymi producentami i dostawcami, dzięki czemu każde danie powstaje z wysokiej jakości, regionalnych surowców.

Istotną częścią naszej oferty są działania edukacyjne. Są to warsztaty dla przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych, a także szkolenia dla amatorów, profesjonalistów oraz kół gospodyń wiejskich. Przestrzeń umożliwia również organizację spotkań integracyjnych dla firm oraz wspólnych kolacji dla grup zorganizowanych. Działamy również wyjazdowo. Pracyjemy w sumie w całej Polsce, dając pokazy lub biorąc udział w zorganizowanych eventach gastronomicznych. Uzupełnieniem działalności gastronomicznej jest plan wydania drugiej książki kulinarnej, w której chcemy dzielić się autorskimi recepturami oraz lokalnym dziedzictwem kulinarnym. Całość dopełnia nasza praca jako twórców w social mediach. Tworzymy przepisy produktowe, nagrywamy tutoriale gastronomiczne, inspirujemy kulinarnie. Daje nam to miły dodatek do pracy stacjonarnej.

Mazurski slow food

Darek ma emocjonalny stosunek do idei slow food i produktów regionalnych...

Oboje w pełni dzielimy ten sposób myślenia i podejście do kuchni. Idea slow food oraz szacunek do produktów regionalnych są dla nas nie tylko inspiracją zawodową, ale przede wszystkim osobistą filozofią. Dla nas slow food oznacza świadome gotowanie – oparte na sezonowości, lokalnych surowcach i bezpośrednich relacjach z producentami. Wierzymy, że dobra kuchnia zaczyna się od poznania pochodzenia produktu, historii miejsca i ludzi, którzy za nim stoją. Korzystanie z regionalnych składników pozwala nam zachować autentyczność smaków, wspierać lokalną gospodarkę i dbać o środowisko naturalne. Emocjonalna więź z tym podejściem przekłada się na wszystkie obszary naszej działalności – od tworzenia menu, przez współpracę z lokalnymi dostawcami, po edukację kulinarną. Chcemy nie tylko serwować potrawy, ale także opowiadać historie o produktach, tradycjach i dziedzictwie kulinarnym naszego regionu (Mazury). Wspólne wartości i przekonania sprawiają, że idea slow food jest naturalnym fundamentem naszej pracy i dalszego rozwoju. Ola wielokrotnie powtarza, że dla niej kuchnia regionalna to nie tyle utarte i głęboko zakorzenione przepisy, co przede wszystkim idea od pola do stołu.

Osobowości kulinarne w świecie mediów

Jesteście oboje, szczególnie Ola, osobowościami medialnymi w obszarze kulinariów. Jak sie z tym czujecie? Co sprawia Wam największą satysfakcję? A co uwiera?

Obecność w mediach traktujemy jako naturalne przedłużenie naszej pracy, choć podchodzimy do niej z dużą pokorą. Mamy świadomość, że rozpoznawalność – szczególnie w przypadku Oli jako zwyciężczyni programu MasterChef – niesie ze sobą zarówno możliwości, jak i odpowiedzialność. Staramy się wykorzystywać ją przede wszystkim do promowania dobrej, uczciwej kuchni.

Największą satysfakcję daje nam realny wpływ na ludzi – momenty, w których ktoś mówi, że dzięki naszym wystąpieniom, książkom czy warsztatom zaczął gotować inaczej, sięgać po lokalne produkty, zwracać uwagę na jakość i pochodzenie jedzenia. Cieszy nas także to, że media pozwalają dotrzeć do szerszego grona odbiorców i opowiadać o kuchni w sposób pogłębiony, nie tylko jako o przepisach, ale o kulturze, tradycji i relacjach. Jednocześnie bycie osobowościami medialnymi bywa wymagające. Uciążliwa potrafi być presja uproszczeń, oczekiwanie szybkich efektów, skrótowych przekazów czy etykietowania – szczególnie gotując na żywo w telewizji. Czasem trudno pogodzić intensywność medialną z potrzebą spokoju, pracy koncepcyjnej i autentycznego kontaktu z kuchnią „tu i teraz”. Uwierają również momenty, gdy medialny wizerunek zaczyna przysłaniać codzienną, rzemieślniczą pracę, która jest dla nas fundamentem. Mimo to staramy się zachować równowagę i pozostać wierni sobie. Traktujemy rozpoznawalność nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie – do dzielenia się wiedzą, inspirowania innych i budowania szacunku do jedzenia oraz ludzi, którzy je tworzą.

Plany Oli i Darka

Jakie macie dalsze plany zawodowe na 2026 rok i jeszcze dalej w przyszłość?

W 2026 roku planujemy dalszy, konsekwentny rozwój naszej działalności gastronomicznej i edukacyjnej, z zachowaniem wartości, które są dla nas kluczowe – autentyczności, lokalności i idei slow food. Chcemy umacniać nasze miejsce jako rozpoznawalną pracownię kulinarną, w której odbywają się regularne kolacje degustacyjne, wydarzenia tematyczne oraz spotkania skupione wokół regionalnych produktów i sezonowej kuchni. Istotnym kierunkiem rozwoju będzie rozbudowa oferty warsztatowej i szkoleniowej – zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dla dorosłych: amatorów, profesjonalistów oraz grup zorganizowanych. Planujemy także wzmocnić współpracę z lokalnymi producentami, rolnikami i rzemieślnikami, aby wspólnie tworzyć wydarzenia kulinarne i edukacyjne promujące dziedzictwo regionu.

W perspektywie kolejnych lat chcemy rozwijać działalność wydawniczą, w tym pracę nad drugą książką kulinarną, która będzie pogłębieniem naszych doświadczeń oraz zapisem lokalnych smaków i historii. Myślimy również o projektach medialnych i autorskich formatach, które pozwolą nam w jeszcze szerszym zakresie dzielić się wiedzą i pasją do gotowania. Długofalowo naszym celem jest stworzenie stabilnego, rozpoznawalnego miejsca na kulinarnej mapie regionu – przestrzeni łączącej gastronomię, edukację i kulturę, która będzie inspirować kolejne pokolenia do świadomego, odpowiedzialnego jedzenia.

Zainteresował Cię ten artykuł, przeczytaj o trendach gastronomicznych, które nadchodzą w 2026 roku.

Autor

  • Magdalena Figurna

    Magdalena Figurna,  Redaktor Naczelna i Key Account Menedżerka portalu Raport Restauratora. Z rynkiem HoReCa związana jest od kilkunastu lat.